Strona 2 z 3 • Znaleziono 93 postów • 1, 2, 3

Zobacz cały wątek

Dopiero dzisiaj piszę tego posta, gdyż nie miałam jak tego zrobić będąc na urlopie z prawie żadnym dostępem do internetu, dlatego proszę o wybaczenie za spóźnienie z gratulacjami.
A należą się Redakcji za wytrwałość i wiarę w to, co robią. Post ten natomiast będę odświeżała co roku (chyba, że wcześniej załapię się na jakiegoś bana).

Na początek w kwestii wyjaśnienia

No i same gratulacje ode mnie - stałego czytelnika od lat - brawo za wytrwałość, odwagę oraz wiarę w to, co robicie! Życzę Redakcji, byście przynajmniej następne 25 lat mieli ręce pełne roboty i stałych, wiernych czytelników. Powodzenia!

Przyznam uczciwie, że i ja należałam do grona niedowiarków, które rok temu twierdziły uparcie, że Ziemia Gorzowska się nie podniesie. Zwłaszcza jak dowiedziałam się, że nie będzie Gambrinusa, od którego to zawsze zaczynałam lekturę Ziemi. Gambrinusa nie ma (choć ubolewam po dzień dzisiejszy ) a tygodnik czytam co tydzień, mimo wszystko.

Nie może być tak, że w poście mojego autorstwa będą same pochwały ( ), dlatego pozwolę sobie zwrócić Szanownej Redakcji uwagę na dwa aspekty: otóż po pierwsze - (już kiedyś o tym pisaliśmy tu na forum, ale przypomnę) - byłoby miło, gdybyście Państwo podawali źródło, jeśli cytujecie posty z niniejszego forum. Tak jak my (użytkownicy forum) podajemy źródło, gdy piszemy o artykułach w prasie. Nicki już piszecie (prawie) bezbłędnie.
Po drugie - tygodnik się rozwija. Chciałabym więc kiedyś doczekać czasów, gdy zamówiłabym sobie prenumeratę internetową, nie w wersji papierowej. A choćby z wygody. A i drzew by się mniej marnowało przy okazji... Prenumeruję e-GL i jestem z tego zadowolona, bo nie zawalam mieszkania, czy biura stosami papierzysk. Tego sobie i Wam życzę.

PS W numerze Ziemi Gorzowskiej z dnia 17 sierpnia znalazłam mnóstwo literówek. Korekta, czy Naczelna zaczęły wcześniej obchodzić rocznicę i lać szampan?
A tak se uzupełniam uszczypliwie, bo mnie o wazeliniarstwo posądzą...

PS2 Oświadczam, że jestem stałym czytelnikiem ZG od jakichś 10-ciu lat i pomimo chwilowego zwątpienia w ww. - pozostałam i pozostanę czytelnikiem tejże właśnie między innymi za to, że jest to gazeta gorzowska. Po prostu.
Data: Wto 29 Sie, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń 4513

 

Zobacz cały wątek

Wyszperałam w netowych czeluściach

WIESZ MAŁY...
Każdy pisze po cichu swoją bajkę o przyjacielu. Nosi w sobie tę bajkę o kimś cudownym, mądrym, wiernym jak cień itd., a potem spotyka kogoś, szczęśliwy, że znalazł przyjaciela jak marzenie. Jednak któregoś dnia okazuje się, że ten ktoś jest z całkiem innej bajki; bajki o kimś fałszywym, zdradliwym, niemądrym, itd. I wtedy ten ktoś, któremu zdawało się, że znalazł przyjaciela - marzenie, gniewa się na niego, że przestał być i marzeniem i przyjacielem jednocześnie. A tamten nie może zrozumieć, co się stało... Przecież on cały czas był taki, jaki był.
Widzisz, Mały, przyjaciela można sobie namalować marzeniami, jak farbkami. Ale jest to tylko malowidło - dziwadło, a nie przyjaciel - żywy i prawdziwy. Prawdziwego trzeba polubić takim, jakim on jest naprawdę, a może właśnie wtedy zakwitnie w nim to, co zdawało się przedtem być u niego, jak kolce u róży?
Jeżeli wspomniałam już o róży, to posłuchaj. Był sobie mały ogrodnik, który nie znał się jeszcze na nasionach. Poprosił kiedyś kogoś o nasionka róży, lecz ten ktoś dał mu nasiona ostu. Mały ogrodnik zasiał je, podlewał, aż którego dnia z ziemi wyjrzało coś, co miało w sobie coś z róży, ale po kilku dniach można było już poznać, że to zwykły oset... I tak bardzo żal się zrobiło małemu ogrodnikowi marzeń o róży. Już chciał wyrwać ten oset, spalić go, zniszczyć, ale pewien stary ogrodnik doradził mu, żeby zostawił te osty, bo one mają w sobie, prócz złych kolców, jedną dobrą tajemnicę. Ale pokażą je tylko temu, kto potrafi je pokochać. Mały ogrodnik zaczął je więc podlewać i pielęgnować tak, jakby to robił z różami - przecież róże też kłują kolcami. Któregoś rana odkrył, że osty zakwitły tak pięknymi i niespotykanymi dmuchawcami, że ze wszystkich stron zjeżdżali się ogrodnicy, by podziwiać tak cudowną odmianę kwiatów ostu.- To nie odmiana - mówił mały ogrodnik - to
ja
odmieniłem swoje serce dla ostów, a one - czując, że są kochane tak jak róże - zakwitły równie pięknie, a może i piękniej. Skoro nauczyłem się kochać osty, to wierzę, że gdybym pokochał kamienie, to one by ożyły".

Wiesz, Mały, za co Cię lubię? - Za to, że polubiłeś mnie mimo moich wad, które bardziej czasem kłują niż kolce, a one coraz bardziej chcą zakwitnąć dla Ciebie, choćby stokrotkami. Jedna już dziś zakwitła rano...
Mrugam więc do Ciebie jej złotym oczkiem!
Twój bratek

Przyjaciel nie każe pelargonii być różą,
lecz kocha w pelargonii to, czego nie znalazłby u róży

Autor nieznany
Data: Wto 22 Lis, 2005 13:57
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Przyjaźń
Wyświetleń 900

Zobacz cały wątek

(2006)
Reżyseria: Alfonso Cuarón
Scenariusz: Alfonso Cuarón, Timothy J. Sexton, David Arata, Mark Fergus, Hawk Ostby
Zdjęcia: Emmanuel Lubezki
Muzyka: John Tavener
Scenografia: Jim Clay, Geoffrey Kirkland
Producent: Iain Smith, Marc Abraham, Eric Newman, Hilary Shor, Tony Smith
Gatunek: Thriller, Dramat, Sci-Fi
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Dystrybucja: United International Pictures
Studio: Universal Pictures
Czas trwania: 109 min.
Na podstawie: powieści P.D. Jamesa
Premiera światowa: 22.09.2006
Premiera polska: 27.10.2006
Dozwolony od lat: 15
opis filmu
Rzecz dzieje się na Ziemi w 2027 roku: nadzieja na przedłużenie istnienia gatunku ludzkiego wydaje się być niejasną mrzonką. Już od prawie 19 lat nie przyszło na świat na naszej planecie żadne dziecko, a z każdym upływającym “bezdzietnym” rokiem rasa ludzka w niewytłumaczalny sposób zbliża się do całkowitego wymarcia. O ile większość ludzi przyjmuje ten nieunikniony wyrok z oporem, popadając w bezprawie i nihilizm, są również tacy, którzy nie składają broni i postanawiają godnie walczyć o zjednoczoną planetę i prawa topniejącej w oczach populacji. Wielka Brytania jest jednym z krajów, którym udało się, poprzez politykę militarystycznego imperializmu, przetrwać ten narastający zamęt, przypłacając to jednak stale zwiększającą się falą nielegalnych imigrantów, którzy każdego dnia dobijają do jej brzegów. Widząc jednak jedyną drogę do zachowania spokoju w rządach totalitarnych twardej ręki, władze umieszczają uchodźców w tymczasowych obozach, a następnie deportują.

Clive Owen: Theodore Faron
Julianne Moore: Julian Taylor
Michael Caine: Jasper
Chiwetel Ejiofor: Luke
Charlie Hunnam: Patric
Danny Huston: Nigel
Claire-Hope Ashitey: Kee
Pam Ferris: Miriam
Peter Mullan: Syd
Oana Pellea: Marichka
Goran Kostic: Hustler
Paul Sharma: Ian
Jacek Koman: Tomasz
Data: 03-11-2006, 15:15
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Filmoteka
Wyświetleń 1639

Zobacz cały wątek

jeden z moich ulubionych:

Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczeciem lekcji, nauczycielka
przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii> Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mowi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia. Kto mi powie czyje to
slowa: "Dajcie mi wolnosc albo smierc"?
W klasie cisza jak makiem zasial, tylko Suzuki podnosi reke i mowi:
"Patrick Henry 1775 W Filadelfii."
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedzial: "Panstwo to ludzie, ludzie nie
powinni wiec ginac"?
Znowu wstaje Suzuki: "Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie."
Nauczycielka spoglada na uczniow z wyrzutem i mowi:
- Wstydzcie sie. Suzuki jest japonczykiem i zna amerykanska historie
lepiej od Was!
W klasie zapadla cisza i nagle slychac czyjs glosny szept
- Pocaluj mnie w dupe pierprzony japonczyku
- Kto to powiedzial? - krzyknela nauczycielka na co Suzuki podniosl reke
i bez czekania wyrecytowal: "General McArthur 1942 w Guadalcanal oraz
Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze."
W klasie zrobilo sie jeszcze ciszej i tylko dalo sie uslyszec cichy
szept: "Rzygac mi sie chce..."
- Kto to byl? - wrzasnela nauczycielka, na co Suzuki szybko
odpowiedzial: "George Bush senior do japonskiego premiera
Tanaki w 1991 podczas obiadu."
Jeden z naprawde juz wkurzonych uczniow wstal i powiedzial kwasno
- Obciagnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To juz koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w
Bialym Domu - odparl Suzuki bez drgnienia oka
Na to inny uczen wstal i krzyknal
- Suzuki to kupa gowna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku
Klasa juz calkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje gdy
otwieraja sie drzwi i wchodzi dyrektor
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widzialem
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji
budzetowej w Warszawie w 2003

Kiedy policja urzywa palek czarnych a kiedy bialych?
gdy jest 10 gliniarzy i jeden kibic, wyciagaja czarne i leja.
gdy jest 10 kibicow i jeden pies, to wyciaga biala i udaje niewidomego

Dlaczego NASA wysyla astronautow na stadion pogoni lebork?
Bo to jedyne miejsce na ziemi bez atmosfery
Data: 2005-01-06, 09:50
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Rozrywka
Odpowiedzi: 380
Wyświetleń 68371

Zobacz cały wątek

Dla mnie wierzyć oznacza uznać że jest Pan Bóg,który stworzył świat a także że jest obecny w historii mojego życia często trudnej.Wierzyć oznacza pełnić wolę Boga a także prosić o naturę Jezusa Chrystusa.Wierzyć to mieć w pamięci że żyję po to aby umrzeć tu na ziemi ale by żyć na wieki w niebie.wierzyć to brać każdego dnia swój krzyż .itd itd.Wiara jest łaską . Widzę że potrzeba mi wiele łaski gdyż jestem osobą praktykująca ale nie mam wiary nawej mniejszej od ziarnka gorczycy.
Data: Wto 07 Lut, 2006 12:35
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wiara
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń 5991

Zobacz cały wątek

- mhm tak, to znaczy, ze piłkarzom nie wolno rozmawiać z księzniczkami? w porządku możemy pomilczeć - wzruszył obojętnie ramionami, skubiąc liście. dziś mieliśmy przedstawienie w szkuce z okazji dnia ziemi hehs, ale nie widziałam................................. :C
Data: Sro Kwi 30, 2008 11:32 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Inne.
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń 317

Zobacz cały wątek

Witam,

Tak swoją drogą to się przywitam ; Hej (to mój 1 post). Ok jak formalności mam za sobą To zamieszcze troche moich "wierszy" tak w zasadzie jest to okrojona wersja moich piosenek rapowych. Nie interesuje mnie czy komuś się to spodoba czy nie, wybaczcie. Ja pisze bo mi to przynosi ulge, "wylewam swoje łzy na kartke" - ad. Pezet. No więc, let's go ;

1)"Dzień i jego blask właśnie zgasł, Boże twe słowo mylic nie może ale powiedz czemu stwarzasz mi prokrustowe łoże (ad. Mitologia Grecka). Sytuacja niedsyponowana niczym piasek pustyni, wiatrem rozwiany, jak małe fragmenty w całośc składana. Jeśli nudzi Ci się tam na górze, to wywołaj sobie burze, dziś nie zrobisz dziury w mym murze.Długo życie układałem wcześniej tyle parti w nim przegrałem lecz nadchodzi moja era - antycznego bohatera" - Tak moim słowem, ten tekst czytany szybko bez zastanowienia się jest dość prosty, mówiący o tym samym. Ale spójrz na swoje życie, potem go przeczytaj.

2)"Znów nie mogę zasnac, w moich uszach słysze miasto a wraz z nim 1000 myśli ludzkich, każda pozbawiona duszy i żadnej to nie poruszy. W tym nie ma fortelu, ludzie wałęsają się bez wartości i celu. Cofnijmy się do prl-u gdzie ludzie żyli tak by nie stracic kolejnego dnia, taki był ich celi. Codziennie mijam kolejne twarze niezadowolone z życia a wskazówka zegara ciągle tyka, zrób z tym coś człowiek spędź ten zły sen z powiek.
Ref. Nie ma przepisu jak żyć w miłości, trzeba wyznaczyć własne wartości.

Widzisz ich twarze, serca poznajesz,
To co możesz, każdemu z nich dajesz,
Co wolne i piękne i mocne i mądre, zanika, nie wchodzi im w krew no i normę. Świat chory i głuchy na wartości, pełen mocy, przepychu, możności. Ludności wśród gości ubogiej w wartości. Kto ich poznaje? Otwieram oczy. Nareszcie wstaje. Choćby świat opadł dźwigniemy go razem. Tłumiony techniką, zapchany złym gazem. Czy zanika, to co odkrywali? Czy ludności wartości nie podarowali? Dziś o poranku wstaje. Zmienia się świat, inny rytm tu nadaje. Lecz gdy wyznaczysz cel powiesz:
zrób z tym coś człowiek spędź ten zły sen z powiek.

Za krew co partyzanci za nas wylali,
Odwieczni wojownicy co przy godle stali,
Za Boga, Choćby był nie_wiadomo jaki,
Co ludziom na ziemi daje żywe znaki,
Za miłość i przyjaźń, za ludzi którzy wciąż są natchnieni,
Za pasje, Za człowieka, chociaż nic nie zmieni,
Za piękno świata, Za śmierć i za życie, za wojnę i pokój, jedzenie i picie, Za to co upada i za to co wstaje, za to co się kończy i za to co zostaje, Za biedotę i silę dzisiejszej możności, jednym słowem za ludzkie wartości!"

- to była moja 1 "poezja śpiewana".

Jeśli to już przeczytasz, zastanów się czy to co sie wydaje białe przypadkiem nie jest biało - szare
Data: w 6 Maj 2008, o 20:05
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Twórczość własna
Odpowiedzi: 20
Wyświetleń 535

Zobacz cały wątek

No i kolejne spotkanie "browarne" za nami.
Jak zwykle świetna organizacja, pogodna konferansjerka, doskonale nagłośnienie, przyjemne uśmiechy panow "za barem", dyskretnie poruszające się panie uprzątające puste szklenice, filiżanki i opakowania po "zakąskach" bezdymna sala (wystarczy prośba Muzyka na początku koncertu)
A to wszystko dlatego żybyśmy mogli oddać się strawie duchowej jaką był występ zespołów Atlantyda i Mohadick.
Osobiście jestem pełna podziwu i wdzięczna tym zespołom (Agnieszce "Mohadickównej" szczególnie - występuje w dwójnasób ) bo przemierzyli tyle kilometrów by wystąpić przed nami i zaraz wracać z powrotem nad morze i do Poznania. Żadnego śladu zmęczenia, uśmiech (lub skupienie) na twarzach i gra, wspaniała gra "z powerem".
Browarowy koncert był kolejną okazją do spotkania Szatymaniackiej braci, a kogo tam nie było
i Matki Założycielki - duet "Stwoshki" i katrol (z nierozłącznym aparatem w dłoni), duet nr 2 mrufa i E.T., BiBi z rodziną, Lorka, Skrzypaczka, aomega i wielu innych "stałych bywalców".
E.T. jak zwykle z pudłem drożdżowych drągali są smakowite, a jak smakują z piwem - oczywiście tyskim - mmmmmmmm niebo w gębie.
Aby zdobyć zaproszenie na ten koncert należało odpowiedzieć na pytanie Muzyka: co to jest Atlantyda? Ciekawią mnie odpowiedzi. Czy ktoś wpadł może na taki trop jak ja?
Oto moja odpowiedź:

Atlantyda

Zespół piewców pieśni pracy – wywodzący się w prostej linii od potomków Atlantów zamieszkujących wyspę Atlantydę. 11.500 lat temu na skutek kataklizmu w ciągu jednego dnia i jednej nocy wyspa zanurzyła się w Atlantyku grzebiąc jej mieszkańców wraz z ich wspaniale rozwiniętą cywilizacją. Ocaleli jedynie żeglarze będący w owym czasie na morzu daleko poza zasięgiem kataklizmu. Nie mając powrotu na wyspę błąkali się po wszystkich morzach i oceanach aż trafili na wody spokojnego Bałtyku. Osiedlili się na jego ciepłym południowym brzegu. Zachwyceni pięknem ziemi, na której wylądowali rozproszyli się po niej osiedlając w różnych miejscach - a to w Warszawie, a to w Będzinie. Część pozostała na wybrzeżu w Gdańsku, w Gdyni .... ale i w sąsiedniej Łotwie.

Ich potomkowie pielęgnujący w swych rodach pamięć przodków i wiedzeni zewem krwi skrzyknęli się aby pieśnią opowiadać o morskich przygodach, o starych żaglowcach, o pracy na morzu.....

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Data: 2007-10-19, 13:16
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Recenzje i wrażenia z koncertów i festiwali
Odpowiedzi: 58
Wyświetleń 10882

Zobacz cały wątek

Cytat: Najnowszy przetarg z katowickiego BIP
Ogłoszenie z dnia 2008-10-14

Katowice: Ocena przydatności terenu przy ul. Krakowskiej w Katowicach dla lokalizacji obiektów wielkogabarytowych (zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów)

Numer ogłoszenia: 264965 - 2008

Określenie przedmiotu oraz wielkości lub zakresu zamówienia: Teren objęty badaniami o powierzchni ok 16 ha położony jest przy ul. Krakowskiej na granicy miasta Katowic i Mysłowic. Ocenę należy wykonać na podstawie badań terenowych i istniejących materiałów archiwalnych. Zakres merytoryczny opracowania powinien zawierać:
wyniki badań geofizycznych wykonanych dla potrzeb niniejszego opracowania wraz z ich interpretacją, w celu wyznaczenia strefy zagrożonej występowaniem deformacji nieciągłych, spowodowanych dawną eksploatacją górniczą oraz stref uskokowych;
zalecana dokładność rozpoznania co najmniej w siatce 10 x 10 m.,
mapę przydatności terenu do zabudowy (warunków budowlanych) opracowaną na podstawie rozpoznania geofizycznego, wyników sondowań oraz materiałów górniczo-geologicznych,
wyniki sondowań gruntów z makroskopową charakterystyką gruntów oraz pomiarem zwierciadła wody,
określenie stanu zanieczyszczeń gruntów, na conajmniej 2 próbkach gruntu na hektar pobranych z sondowań z głębokości 0,0-0.3 i 2,0 m ppt, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 9 września 2002 r. w sprawie standardów jakości gleby oraz standardów jakości ziemi (Dz.U. nr 165 płoz. 1359),
wyniki analiz chemicznych wody gruntowej,
przekroje geologiczne z sondowań,
mapę zanieczyszczeń gruntu,
mapę dokonanej eksploatacji górniczej podziemnej z zaznaczonym wpływem na zmiany
w ukształtowaniu terenu (osiadania ostateczne),
mapę dokonanej eksploatacji górniczej odkrywkowej złoża piasku podsadzkowego,
mapę z wychodniami uskoków tektonicznych wraz z oceną zagrożenia powierzchni deformacjami nieciągłymi (płytka eksploatacja),
mapy pokładowe,
część tekstową zawierającą szczegółową analizę warunków geologiczno-górniczych, warunków gruntowo-wodnych oraz ocenę przydatności badanego terenu dla lokalizacji zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów (spalarni).

chodzi o te tereny kolo Uthemanna:



Widać, że budują drogę dojazdową do terenów położonych bliżej torów PKP Katowice-Kraków
Data: Sro Paź 22, 2008 11:04 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Katowice
Odpowiedzi: 1800
Wyświetleń 193370

Zobacz cały wątek

Najnowszy przetarg z katowickiego BIP
Ogłoszenie z dnia 2008-10-14

Katowice: Ocena przydatności terenu przy ul. Krakowskiej w Katowicach dla lokalizacji obiektów wielkogabarytowych (zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów)

Numer ogłoszenia: 264965 - 2008

Określenie przedmiotu oraz wielkości lub zakresu zamówienia: Teren objęty badaniami o powierzchni ok 16 ha położony jest przy ul. Krakowskiej na granicy miasta Katowic i Mysłowic. Ocenę należy wykonać na podstawie badań terenowych i istniejących materiałów archiwalnych. Zakres merytoryczny opracowania powinien zawierać:
wyniki badań geofizycznych wykonanych dla potrzeb niniejszego opracowania wraz z ich interpretacją, w celu wyznaczenia strefy zagrożonej występowaniem deformacji nieciągłych, spowodowanych dawną eksploatacją górniczą oraz stref uskokowych;
zalecana dokładność rozpoznania co najmniej w siatce 10 x 10 m.,
mapę przydatności terenu do zabudowy (warunków budowlanych) opracowaną na podstawie rozpoznania geofizycznego, wyników sondowań oraz materiałów górniczo-geologicznych,
wyniki sondowań gruntów z makroskopową charakterystyką gruntów oraz pomiarem zwierciadła wody,
określenie stanu zanieczyszczeń gruntów, na conajmniej 2 próbkach gruntu na hektar pobranych z sondowań z głębokości 0,0-0.3 i 2,0 m ppt, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 9 września 2002 r. w sprawie standardów jakości gleby oraz standardów jakości ziemi (Dz.U. nr 165 płoz. 1359),
wyniki analiz chemicznych wody gruntowej,
przekroje geologiczne z sondowań,
mapę zanieczyszczeń gruntu,
mapę dokonanej eksploatacji górniczej podziemnej z zaznaczonym wpływem na zmiany
w ukształtowaniu terenu (osiadania ostateczne),
mapę dokonanej eksploatacji górniczej odkrywkowej złoża piasku podsadzkowego,
mapę z wychodniami uskoków tektonicznych wraz z oceną zagrożenia powierzchni deformacjami nieciągłymi (płytka eksploatacja),
mapy pokładowe,
część tekstową zawierającą szczegółową analizę warunków geologiczno-górniczych, warunków gruntowo-wodnych oraz ocenę przydatności badanego terenu dla lokalizacji zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów (spalarni).

chodzi o te tereny kolo Uthemanna:
Data: Czw Paź 16, 2008 10:44 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Katowice
Odpowiedzi: 1800
Wyświetleń 193370

Zobacz cały wątek

Cytat: Ruch obrotowy Ziemi według Wikipedii:

Ruch obrotowy Ziemi – inaczej ruch wirowy Ziemi – obrót Ziemi wokół własnej osi. Czas jednego obrotu wynosi 23 godziny 56 minut i 4 sekundy i odpowiada dobie gwiazdowej. W wyniku ruchu obrotowego każdy punkt na Ziemi przesuwa się z zachodu na wschód względem jej środka. Na równiku prędkość wywołana obrotem Ziemi wynosi około 1674,4 km/h,[1] bieguny natomiast pozostają w miejscu. Tam gdzie na powierzchnię Ziemi padają promienie słoneczne, panuje dzień, na pozostałym obszarze panuje noc, ruch obrotowy Ziemi jest przyczyną zmiany dnia i nocy.



Orion, jeżeli ruch wirowy Ziemi wokół własnej osi nie istnieje to jak wyjaśnisz zjawisko dnia i nocy? Przecież w wypadku zupełnie nieruchomego Globu część Ziemi byłaby nieoświetlona przez kilka ładnych miesięcy! Z kolei na drugiej części mielibyśmy kilkumiesięczny dzień. Rozważania na temat geocentryzmu czy heliocentryzmu to jedno, ale co ma do tego ruch wirowy Ziemi?!

W Twoim artykule można znaleźć jedynie taki oto schemat ruchu słońca:

Sugerujesz tym rysunkiem, że Słońce obiega Ziemię w ciągu 24 godzin? Biorąc za promień odległość Ziemi od Słońca, czyli 149,6 mln km możemy obliczyć obwód okręgu, czyli odległość jaką Słońce pokonuje okrążając Ziemię.

Podstawiając do wzoru:

O= 2 x 3,14159265 x 149,6 = 939,96 mln km

Szybkość w ruchu jednostajnym po okręgu:

v = 2· p · r / T

p = 3,1415, r - promień okręgu, T - czas 1 okrążenia.

v = 2 x 3,1415 x 149600000/ 24

v = 939936800 / 24 = 39164033,3 [km/h]

Słońce musiałoby mieć prędkość rzędu 39,164 mln km/h

Jeżeli pomyliłem się w obliczeniach to przepraszam.

Czy to jest w ogóle fizycznie możliwe, aby Słońce osiągało taką prędkość biorąc pod uwagę jego skład?

Orion,
No więc jak to jest z wyjaśnieniem zmiany dnia i nocy w geocentryzmie???
Data: 22:42, 27 Gru '08
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Eksploracja kosmosu
Odpowiedzi: 366
Wyświetleń 17534

Zobacz cały wątek

Nanorurki węglowe są zbudowanymi z węgla cząsteczkami, które wykazują niezwykłą wytrzymałość na rozrywanie i unikalne własności elektryczne, oraz są znakomitymi przewodnikami ciepła.

Jednym z obecnie rozwijanych zastosowań nanorurek jest wytwarzanie włókien do dużej wytrzymałości. Naukowcy z Uniwersytetu w Dallas uzyskali najwytrzymalsze znane (na rok 2003) włókno, wymagające 600J/g do przerwania. Dla porównania kuloodporny Kevlar ma współczynnik 27-33J/g, a poprzedni rekordzista nić pajęcza około 150J/g.

W 2004 roku grupa Alana Windle'a z Massachusetts Institute of Technology zaprezentowała metodę wytwarzania włókna dowolnej długości w tempie kilku centymetrów na sekundę. Wyprodukowane w ten sposób włókno miało ponad 100 metrów długości.

Obecnie nanorurki węglowe są jedynym znanym materiałem mogącym posłużyć do konstrukcji windy kosmicznej.

Źródło:

Kosmiczna winda mogłaby wynosić satelity, statki kosmiczne i inne struktury w przestrzeń używając elektrycznych wind wspinających się po wstędze. Naukowcy uważają, że winda będzie w stanie wynieść każdego dnia pięciotonowe paczki na każdą z ziemskich orbit, a na Marsa, Księżyc, Wenus albo asteroidy w ciągu 15 lat od wybudowania jej.

Źródło:

Moja wyobraźnia podpowiada mi, że w przyszłości transport drewna będzie opierał się na kolejkach linowych lub dźwigach linowych o zasięgu globalnym. Mogą to być jakieś statki w przestrzeni kosmicznej, które utrzymywałyby w powietrzu liny nośne na ziemi, którymi byłyby transportowane drewno (i nie tylko drewno) za pomocą jakiś samojezdnych wagoników, gdzie tylko byśmy chcieli.

Ciekaw jestem jak by wyglądały i jakie możliwości by miały współczesne naziemne kolejki i dźwigi linowe przy wykorzystaniu nanorurek węglowych.

Każde ścinane drzewo byłoby unoszone w powietrze, przez co niepotrzebne by były drogi leśne, nie byłoby szkód od ścinki, zrywki, robotnicy byliby transportowani do lasu wagonikami zawieszonymi na nanorurkach.

W ogóle chyba dzisiejszy transport ludzi i towarów oraz związanych z nim negatywnych skutków dla środowiska naturalnego poszedłby do LAMUSA. Zmieniłoby to całkowicie oblicze dzisiejszego świata.

Nanorurki otworzyłyby możliwości monitoringu całej przestrzeni trójwymiarowej lasu. Dotarcie do koron drzew nie sprawiałoby żadnego problemu, jak również przemieszczanie się z jednego kompleksu leśnego do drugiego.

Zastosowanie nanotechnologi w gospodarce leśnej jest niewątpliwie tylko kwestią czasu. Jest to jednak bardzo odległa przyszłość.
Pamiętajmy, że na bazie technologii kosmicznych zbudowano kroczącego harwestera.

Co wam podpowiada wyobraźnia, która na naszych oczach często staje się rzeczywistością?

Pozdrawiam
pełen wyobraźni Beskidzianin
Data: 2005-10-16, 13:50
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Mechanizacja prac
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń 1453

Zobacz cały wątek

"słupkowy" problem w Sosnowcu, najlepiej zobaczyć materiał video na TVS

Miasto słupkiem stoi
Maciej Wąsowicz, 2008-09-06 00:00

Kto choć raz szedł ulicą Modrzejowską w Sosnowcu ten wie, że miasto to nie tylko ławeczki, chodniki i śmietniki. Sosnowiec bowiem słupem stoi. A właściwie dziesiątkami, setkami i tysiącami metalowych słupków, które po dekadzie od zainstalowania radni chcą zmieść z powierzchni ziemi.

Pomocne w pracach budowlanych, usłużne dla zmęczonych pracą, dobre do zabawy i wychwytywania nieczystości. W życiu jak w reklamie. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. - Gdyby zliczyć liczbę słupków w całym mieście ustawionych, to myślę, że może być nawet przewaga liczby słupków nad liczbą mieszkańców - stwierdza Arkadiusz Chęciński..

Arkadiusz Chęciński razem z innymi radnymi PO walczy o usunięcie słupków, które jego zdaniem do centrum Sosnowca pasują, jak pięść do nosa. - Może to i kiedyś była dekoracja, ale teraz? Stoją, bo ktoś założył - mówi Stefania Gwiazda.

Stoją, a za sprawa radnych PO, dyskusja na temat ich bezużyteczności, z ulic przeniosła się na urzędowe salony. - Spokojnie analizujemy, podejmiemy być może, a jestem przekonany na pewno, że trafne decyzje - stwierdza Wlhelm Zych.

Wiceprezydenckiego podejrzenia graniczącego z pewnością obawiają się zwykli mieszkańcy, bo tych decyzja o opleceniu centrum miasta szczelnym kordonem słupków, boli każdego dnia. - Szłam, patrzyłam na wystawy i uderzyłam w słupek - mówi Izabela Kolasa.

Słupek przemnożony przez sztuk kilka, czy kilkanaście potrafi sprawić ból nie tylko przechodniom. O bezproblemowej jeździe mogą mówić zmykający przed policją rowerzyści, ale nie strażacy, którzy dość często interweniują w okolicach ulicy Modrzejowskiej. - Kiedy jednostki są już na miejscu i tam działają, w tym momencie dojazd innych służb jest utrudniony - stwierdza Przemysław Sołtysik, JRG Sosnowiec.

I te argumenty władza podobno też bierze pod uwagę. Lecz nie tylko bezpieczeństwo i wygoda się liczy, ale też estetyka, której ponoć słupki centrum miasta dodają. - Słupki tworzą jakiś spójny układ urbanistyczny - uważa Wilhelm Zych.

I racja, bo czego jak czego, ale spójności i konsekwencji sosnowieckim słupkom odmówić nie można.
Data: Nie Wrz 07, 2008 12:52 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Przestrzeń publiczna
Odpowiedzi: 262
Wyświetleń 25086

Zobacz cały wątek

Ja jeszcze raz ponowię pytanie: co trzeba zrobić w tym mieście, w którym rządzi prezydent z zarzutami, by powiatowy lekarz weterynarii zareagował, a Poraj zebrał gnijącą od ponad miesiąca padlinę?!
Może jak w tym dowcipie - powinnam go przenieść? Na biurko panu Jagódce dostarczyć? Czy jest jakieś inne rozwiązanie?

Co za miasto, ja pierdziu! Brak mi słów.

PS Bo chyba nie muszę dodawać, że padłe zwierzę gnije nadal na Kanale Ulgi...?

To jeszcze jedno: Poraj jest odpowiedzialny za zbieranie martwych zwierząt na terenie miasta i prawdopodobnie (z całą pewnością nie wiem, bo nie mogłam znaleźć w BIP Gorzów) wygrał przetarg na te usługi.
Z tego co wiem, przystępuje dalej do przetargów i co niektóre wygrywa.
A ustawa Prawo zamówień publicznych mówi:
"Art. 24. 1. Z postępowania o udzielenie zamówienia wyklucza się:
1) wykonawców, którzy w ciągu ostatnich 3 lat przed wszczęciem postępowania wyrządzili szkodę nie wykonując zamówienia lub wykonując je nienależycie, a szkoda ta nie została dobrowolnie naprawiona do dnia wszczęcia postępowania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które
wykonawca nie ponosi odpowiedzialności;"

Mnie interesuje zatem, czy firma ta wykonuje należycie swoje obowiązki, patrząc na opisywany od miesiąca przykład, i czy nie zachodzi prawdopodobieństwo, że jednak nie i powinna być wykluczana?
To moje domniemania, jeśli jest ktoś, kto potrafi mnie wyprowadzić z błędu - będę wdzięczna.

Z ostatniej chwili:
LIS ZNIKNĄŁ!

Po półtorej miesiąca, po kolejnej (!) interwencji Pani Redaktor Agnieszki Moskaluk z Ziemi Gorzowskiej, ktoś łaskawie podniósł tyłek zza biurka i usunął martwe zwierzę.
Fanfary!!!

Jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Redakcji Ziemi Gorzowskiej, szczególnie dla Pani Agnieszki Moskaluk, która nie zlekceważyła tematu (jak Poraj i Powiatowy Inspektorat Weterynarii) i dzięki której padlinę w końcu usunięto. A nie było łatwo tego dokonać...

Co prawda nie poszłam sprawdzić kolejne kilkadziesiąt metrów dalej, ze zwykłego, ludzkiego strachu. A nuż ktoś go znowu kopnął...?

Wszystkim spacerowiczom udającym się na Kanał Ulgi - miłego i spokojnego spaceru życzę!
Data: Pią 24 Lis, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 20
Wyświetleń 4522

Zobacz cały wątek

"Jedna szósta ludzi na świecie cierpi i umiera z powodu braku dostępu do wody pitnej, czego konsekwencją są choroby, a nawet śmierć. Najgorzej jest w Azji i Afryce

Ponad miliard ludzi na tych dwóch kontynentach – w Azji i Afryce– nie ma dostępu do wody spełniającej podstawowe normy czystości. W Azji dotyczy to 65 proc. ludzi, a w Afryce 27 proc. Problem przedstawiony w ten sposób jest jedynie bezbarwną statystyką.

Kryzys ma wiele oblicz. Dla wielu społeczności oznacza codzienne pokonywanie wielkich odległości, aby zdobyć wystarczającą ilość wody – czystej lub zanieczyszczonej. Dla innych oznacza ogromne cierpienie z pragnienia, niedożywienia i chorób.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że brak dostępu do wody nie uśmierca w sposób spektakularny. Z pewnością nie jest to zdarzenie tak czytelne dla opinii publicznej, jak powodzie, trzęsienia ziemi czy wojny. Ofiary braku wody odchodzą w ciszy. Są to przede wszystkim noworodki i dzieci zamieszkujące zarówno obszary rolnicze, jak i slumsy wielkich miast.

Sześć tysięcy dziennie

Według szacunków WHO, każdego dnia około 6 tysięcy dzieci umiera z powodu chorób związanych z niedostatkiem czystej wody. Oznacza to, że co 15 sekund umiera jedno dziecko. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że dziecko urodzone w kraju rozwiniętym konsumuje 30 – 50 razy wody więcej niż to, które przyszło na świat w kraju rozwijającym się.

We współczesnym świecie, globalnej wiosce, gospodarki państw stają się coraz bardziej współzależne, zanikają kolejne bariery komunikacyjne. Jednak problemy społeczne i ekologiczne nabierają globalnego charakteru. Kryzys wodny jest tego wymownym świadectwem. Zmiany klimatyczne, katastrofy naturalne, ubóstwo, konflikty zbrojne, wzrost populacji i urbanizacja – wszystko ma wpływ na dostęp do wody. Jej brak może dotknąć każdego. Wszyscy przyczyniamy się do zmniejszania zasobów wody pitnej. Jedni świadomie, inni nie. Tylko połączone wysiłki wszystkich społeczeństw, rządów i instytucji mogą zapobiec pogłębianiu tego kryzysu..."
Data: 2008-10-23, 18:46
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Biologia, ekologia i ochrona środowiska
Wyświetleń 73

Zobacz cały wątek

Słupski Serwis Informacyjny

Zawartość strony: Aktualności, walory turystyczne, historia, tradycje i dziedzictwo kulturowe Ziemi Słupskiej, prehistoria Pomorza Środkowego i historia miasta, zabytki Słupska i słupskiej ziemi, galerie zdjęć, kalendarz imprez, Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, Swołowo – stolica Krainy w Kratę, Galeria zdjęć Słowińskiego Parku Narodowego, turystyka (szlaki i ścieżki turystyczne, rezerwaty) w Parku Krajobrazowym Doliny Słupi, opis spływu kajakowego rzeką Słupią, kaskada energetyczna rzeki Słupi - zespół zabytkowych elektrowni wodnych na rzece, telefony, apteki, służba zdrowia, banki, bankomaty, ubezpieczenia, restauracje oraz mapa Słupska.

Dane ogólne: Domena istnieje od 16 sierpnia 2005 roku, strona jest napisana w XHTML. W chwili obecnej serwis SSI (PR=3) posiada około 200 podstron (43 strony z PR=2, 112 stron z PR=1), ponad 1000 grafik (około 600 autorskich zdjęć oraz 80 autorskich map). Serwis posiada autorski wygodny panel zarządzania treścią, oparty o PHP i MySQL umożliwiający tworzenie i dodawanie artykułów, tematów, newsów, galerii zdjęć, prezentacji, … etc. Strona jest optymalizowana pod przeglądarki Mozilla oraz Opera.

Statystyki: W trakcie ostatniego roku istnienia serwisu, dzienne odwiedziny kształtują się na poziomie 377 wizyt (średnia z 12 miesięcy), średnio w każdym z miesięcy odwiedziło stronę 11 306 osób, natomiast średnia liczba odsłon dla każdego z miesięcy wyniosła 29 073. W wypadku zainteresowania, chętnie udostępnię szczegółowe statystyki serwisu do wglądu.

Koszt: Utrzymanie strony wraz z domeną, to koszt około 250 zł rocznie. Domena ssi.slupsk.pl opłacona jest w Home.pl do dnia 14.08.2009, hosting zaś znajduje się w Az.pl, konto opłacone jest do dnia 16.09.2009

Powód sprzedaży: W chwili obecnej strona ma charakter niekomercyjny, jedyny wyjątek to ogłoszenia o sprzedaży działek, które to działki są moją własnością ;). Strona od samego początku miała właściwie służyć „wyższym celom” i stanowiła wyraz osobistej pasji. Po trzech jednak latach tworzenia serwisu (zawodowo zajmuję się całkowicie odmiennymi sprawami), nie mam czasu aby dalej go rozwijać. Ponieważ jednak szkoda mi wielu tygodni i miesięcy pracy nad kodem strony i jej mechanizmami oraz zawartych w nim autorskich treści, oraz grafik i zdjęć – postanowiłem go odsprzedać.

Oferta: Serwis stanowi w zasadzie „gotowiec” dla firmy lub osoby prywatnej ze Słupska lub okolic, która prowadzi działalność turystyczną lub agroturystyczną. Serwis po ponad trzech latach istnienia jest bardzo dobrze wypozycjonowany w Google na wiele unikalnych haseł (sprawdź np. haft kaszubski, ziemia słupska, słupskie zabytki, historia Słupsk, zdjęcia Słupska, spływ kajakowy Słupią, elektrownie wodne na Słupi, czarne wesele, wieś w kratę, Swołowo, skansen w Klukach, mapa Słupska, … etc,) o tematyce turystycznej.

Wraz z cesją praw do domeny i serwisu odstąpię prawa do wszystkich autorskich zdjęć wykorzystanych w serwisie (oryginalne fotografie w wysokich rozdzielczościach) grafik, oraz autorskich map w postaci wektorowej i rastrowej (cdr, tiff i psd). Cały „pakiet” backup data – to około 10 GB.

cos marnie z tymi portalami internetwymi w slupsku?
Data: 2008-12-11, 00:15
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Internet
Odpowiedzi: 72
Wyświetleń 4390

Zobacz cały wątek

Słupsk to najpiękniejsze miasto na świecie. Mieszkam tu od urodzenia. Gdy myślę o tym maleńkim punkcie na wielkiej mapie, to przychodzą mi na MYŚL słowa piosenki:

...Slupsk, miasto moje.
Słupsk, miasto czarów...
No właśnie, a co do tych czarów, to muszę napisać, że jest w moim mieście przy ul. Francesco Nullo niezwykły zabytek - Baszta Czarownic. Kiedyś była tam wieża obronna, później więzienie gdzie przetrzymywano kobiety które podobno byly czarownicami. Obecnie w baszcie mieści się Salon Sztuki Współczesnej BGSW, ale w dalszym ciągu na szczycie wieży widać postać czarownicy na miotle.

Najmłodsi mieszkańcy Słupska nazywają ją - Uła. To podobno właśnie Uła nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwa. Ale może zacznę od początku:

Pewnego dnia, a było to w grudniu nasza pani zaprosiła na nasze zajęcia lekcyjne ciekawego gościa. Gość ten to pani redaktor Jolanta Nitkowska, autorka wielu publikacji na temat skarbów ziemi słupskiej. Pani redaktor zapoznała nas z historią i legendami dotyczącymi Baszty Czarownic. Wszyscy z wielkim zaciekawieniem słuchaliśmy opowieści na temat ostatniej słupskiej czarownicy - Triny Papisten, która prawie 300 lat temu więziona była w naszej słupskiej baszcie. Właśnie tę legendę zapamiętałam najbardziej i spróbuję ją opisać.

Trina Papisten - jak głosi legenda żyła bardzo, bardzo dawno temu w naszym mieście. Była to kobieta samotna, lubiła spokój i raczej nie przepadała za towarzystwem ludzi. Właściwie nie miała przyjaciół, może dlatego ludzie nie bardzo ją lubili.

Gdy w mieście działo się coś złego, cała wina spadała na Trinę. Gdy liszki zniszczyły uprawy - mówiono, że to na pewno sprawka Triny Papisten. Gdy wszystkie świnie w mieście zdechły, wina spadła na Trinę. Gdy komuś dokuczał ból - szeptano, że to zapewne Trina Czarownica.

Wreszcie pewnego dnia zawleczono ją przed sąd. Biedna kobieta nie wiedziała czego od niej chcą i zapewniała, że nie jest żadną czarownicą. Przysiegała, że z czarami nie ma nic wspólnego. Niestety inni uważali inaczej. Jeszcze tego samego dnia zakuto ją w dyby, później głodzono i okrutnie torturowano.

Trina stawała się coraz słabsza. Była głodna i obolała.

Wreszcie nadszedł taki dzień, że przestało jej zależeć na życiu. Wszystko ją bolało, była zziębnięta, zmęczona i chora. Postanowiła przyznać się do tego, że jest czarownicą, chociaż wcale nią nie była. Karą za czary w tamtych czasach było spalenie na stosie i tak też się stało z Triną Papisten - ostatnią słupską czarownicą.

Jest to smutna legenda, ale poznać ją warto, bo dotyczy przecież historii mojego miasta. Może tak było naprawde, a może zupełnie inaczej. Legend i opowieści na ten temat jest przecież wiele.

A ja, gdy spacerując mijam Baszte Czarownic, to czesto nucę piosenkę o mojej czarownicy. Mojej i wszystkich słupszczan.

... Nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwa,
ostatnia z rodu czarownic - Uła...
Data: 2007-12-06, 06:37
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Forum turysty
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń 1015

Zobacz cały wątek

Cytat: Miasto gotowe pomóc Rozbratowi

Komornik pojawił się na Rozbracie w ubiegłym tygodniu. Twórcy poznańskiego skłotu przyznają: - Boimy się

Komornik rozpiłował zamki, obejrzał dokładnie jedną z działek i wyszedł. Od tego dnia na skłocie trwa stan alarmowy. - We wtorek spotykamy się z prawnikiem - mówi Marek Piekarski, ekolog związany z Kolektywem Rozbrat.

Działka, na której leży skłot (czyli nielegalnie zasiedlony budynek) zajmuje ok. 1 ha. Połowa tego terenu należała do firmy Darex. - Prawdopodobnie bank przejął ziemię Dareksu za długi i szykuje się do licytacji - mówi Piekarski.

Swoje prawo do działki przy ul. Pułaskiego członkowie kolektywu uzasadniają m.in. pracą, którą w nią włożyli. - Wymiana dachu, farby, tynki... Wynajmowaliśmy się jako statyści do filmów, jako ankieterzy i udało nam się zarobić na remonty - wspomina Piekarski.

Jarosław Urbański, związany z Rozbratem socjolog, zajmujący się m.in. zjawiskiem wolnego osadnictwa: - Skłot to nie tylko forma zapewnienia sobie dachu nad głową, ale przede wszystkim centrum kultury z biblioteką, dziesiątkami wystaw, przedstawień teatralnych, setkami koncertów. Piekarski: - Poznań stara się o tytuł stolicy kultury. W tym mieście silna jest kultura niezależna. Co Poznań chce pokazać? Stary Browar?

Co na to urzędnicy? - Myślę, że ktoś z Rozbratu jeszcze się u nas pojawi. Tak jak zapewniliśmy Strefie Ciszy Barak Kultury, możemy znaleźć lokal także dla Rozbratu - zapewnia Włodzimierz Gorzelańczyk z wydziału kultury i sztuki Urzędu Miasta.

Nad formą pomocy Rozbratowi będą się zastanawiać także radni z komisji kultury i nauki. - Zależy nam, by Poznań był fajnym miastem do spędzania czasu wolnego. Rozbrat jest jednym z tych miejsc, które szkoda by było stracić - mówi Sławomir Hinc z PO.

Anarchistom może być jednak niełatwo przyjąć pomoc od miasta. - Boimy się, że staniemy pod ścianą, że ktoś nam powie: jeśli nie będziecie mówić naszym językiem politycznym lub jeśli się nie sprzedacie, zabierzemy wam miejsce - dodaje.

Ale w kolektywie dyskusja nad tym, czy Rozbrat może się zbratać z miastem, trwa. - To może być początek szerszej debaty o relacji miasta z kulturą niezależną, z kulturą w ogóle - mówi Piekarski. - Teraz zależy nam przede wszystkim na zachowaniu dotychczasowego miejsca - dodaje. Dwudziestu stałych mieszkańców Rozbratu może na razie czuć się bezpiecznie. Po ich stronie są przepisy o ochronie praw lokatorów. - Nawet jeżeli nie mają tytułu prawnego do lokalu, nie można ich wyrzucić na bruk. Warunki są dwa. Po pierwsze lokal musi służyć celom mieszkalnym, po drugie: ten stan musi trwać dłużej niż trzy miesiące - mówi mec. Andrzej Spychała z kancelarii adwokackiej dr. Marcina Wojcieszaka. Właściciel ziemi będzie się mógł pozbyć mieszkańców dopiero, gdy na eksmisję zgodzi się sąd. Będzie też musiał zapewnić im lokal tymczasowy.

Prezes banku, w którym firma Darex kilkanaście lat temu brała kredyty, był wczoraj nieuchwytny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

Data: 2008-01-15, 16:44
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Na każdy temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 637

Zobacz cały wątek


PIŁKA NOŻNA Miroslav Copjak pomoże Zagłębiu
dziś
Wszystko wskazuje na to, że Czech Miroslav Copjak będzie nowym trenerem drugoligowych piłkarzy Zagłębia Sosnowiec. Wczoraj, w ciągu dnia odpadła kandydatura Piotra Mandrysza. Wieczorem sosnowieccy działacze zastanawiali się jeszcze nad dwoma kandydatami - Copjakiem i Arturem Płatkiem. Wybór padł na tego pierwszego, który około godziny 21.00 przyjechał do siedziby klubu na ostatnie rozmowy, trwające do późnych godzin. Przypomnijmy, że po porażce z Gawinem Królewska Wola zarząd przyjął rezygnację Piotra Pierścionka.

Nazwisko Copjaka stało się znane w Polsce za sprawą... afery barażowej w czerwcu 2003 roku, kiedy prowadził zespół Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, walczącego o ekstraklasę ze Szczakowianką Jaworzno. Szkoleniowiec nie był jednak wskazywany jako jeden z uczestników domniemanego przekrętu. Ostatecznie Świt awansował, ale Copjak pracował tam tylko do listopada 2003. Był też asystentem Buhumila Panika w Pogoni Szczecin. Od maja 2005 roku do listopada 2006 prowadził Odrę Opole. Ostatnio pracował w czeskiej drugoligowej drużynie - FK Trinec, z której został zwolniony z powodu słabych wyników. Działacze Zagłębia podkreślają, że trener ma dużą wiedzę o polskim futbolu.

45-letni Czech należy do kontrowersyjnych szkoleniowców, spontanicznie reaguje na wydarzenie boiskowe, jest bardzo energiczny. Często bywał wysyłany przez sędziów na trybuny za zbyt żywiołowe reakcje na ich decyzje. Potrafi kłócić się z dziennikarzami, a nawet obrażać się na żurnalistów i z nimi nie rozmawiać, albo odmówić przyjścia na pomeczową konferencję. Swych piłkarzy w drugoligowej Odrze nazwał czwartoligowymi, gdy przegrali mecz. Po innej porażce... zaprzeczał, że jest trenerem opolskiej drużyny! Jeśli się nie zmienił, sosnowiczan czekają ciekawe czasy...

- Wiemy, że trener Copjak taki bywał, ale już przemyślał swoje zachowania i mamy nadzieję, że się zmienił - mówi dyrektor Zagłębia, Jerzy Lula. - Przedstawił natomiast ciekawe spojrzenie na naszą drużynę, stąd pomysł, aby pomógł naszym piłkarzom.

Wczoraj ważyły się losy nie tylko trenera, ale również najbliższego meczu - w sobotę 13 września z Lechią Zielona Góra. MOSiR Sosnowiec poinformował klub, że spotkanie nie może się rozpocząć o planowej godzinie 19.00, bo awaria agregatu elektrycznego uniemożliwia uruchomienie oświetlenia. Jupitery zgasły już podczas meczu z Kotwicą Kołobrzeg i cudem zostały odpalone po długiej przerwie. Wobec takich problemów Zagłębie poprosiło Wydział Gier PZPN o zgodę na przeniesie spotkania na wcześniejszą godzinę - 16.00. Choć rywale mogli nie przystać na taką zmianę, wszystko skończyło się dobrze i jest pozytywna odpowiedź z PZPN.

To jednak nie koniec problemów związanych ze Stadionem Ludowym. Ciągle wraca kłopot ze stojącą wodą na murawie, praktycznie nie funkcjonuje system drenażu. Warstwa ziemi, która znajduje się tuż pod płytą nie przepuszcza wody, dlatego szybko robią się wielkie kałuże. W Sosnowcu z obawą patrzą w niebo, bo opady deszczu mogą zagrozić rozegraniu meczu z Lechią.

Tomasz Kuczyński, Współpraca: Leszek Jaźwiecki - POLSKA Dziennik Zachodni
Data: Sro Wrz 10, 2008 7:13 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Sport
Odpowiedzi: 139
Wyświetleń 6737

Zobacz cały wątek


Nie ma którędy wywozić ziemi z budowy A1
18.11.2008
Z placu budowy autostrady potężnymi samochodami ciężarowymi trzeba wywieźć miliony ton ziemi i gruzu. Fot. Agnieszka Materna

Władze miasta i lokalna policja odrzuciły już dwa projekty organizacji ruchu przygotowane przez austriacką firmę Strabag, która będzie budować ostatnią, środkową część śląskiego odcinka autostrady A1 z Bełku do Świerklan. Wykonawcy nie pozostanie nic innego, jak zbudowanie drogowych bajpasów i tras technologicznych, ale to znacza wyższe od zakładanych koszty budowy i prawdopodobnie dłuży czas robót.

W planie przedstawionym urzędnikom i policjantom firma proponowała zamknięcie dwóch dróg wojewódzkich, którymi każdego dnia przejeżdża kilkanaście tysięcy samochodów. Według projektu Strabagu, ul. Wodzisławska i Rybnicka miałyby być zamknięte przez ponad półtora roku!

- Nie do pomyślenia jest, żeby ciężarówki wożące setki ton różnych materiałów zniszczyły najważniejsze w mieście drogi - mówi Józef Dziendziel, pełnomocnik prezydent Żor.- Kierowcy musieliby wtedy nadkładać ok. 10 kilometrów, żeby dostać się z Żor do Rybnika. To niemożliwe - wtóruje mu Robert Noworyta z żorskiej policji.

Pracownicy służb komunalnych na wszelki wypadek stawiają już przy drogach dodatkowe znaki, które zakazują przejazdu samochodom o masie powyżej 3,5 tony. Wszystkie ulice w mieście są też skanowane specjalnym urządzeniem. Urzędnicy chcą dokładnie znać ich stan, żeby po zakończeniu budowy A1 wystąpić do wykonawcy z ewentualnymi roszczeniami za zniszczenia nawierzchni.

Środkowy odcinek autostrady od Bełku do Świerklan będzie miał 14 kilometrów. Prace pochłoną ponad 285 mln euro. Za te pieniądze wybudowane będą dwa węzły ze stacjami poboru opłat w Rowniu i Świerklanach oraz dwa miejsca obsługi podróżnych. Powstaną mosty (osiem) i wiadukty (trzy). A to oznacza, że z placu budowy wywieźć trzeba będzie miliony ton ziemi i gruzu.

- Nasz odcinek autostrady będzie budowany w kilkumetrowym wykopie. Wywożone będą gigantyczne zwały ziemi - mówi Tomasz Górecki, rzecznik żorskiego magistratu.

Żeby znaleźć drogi transportu materiałów Strabag nie będzie miał innego wyjścia, jak wybudować przy głównych drogach specjalne objazdy zwane bajpasami, a wzdłuż placu budowy poprowadzić drogi technologiczne.

- W taki sposób poradziła sobie firma Alpine, która buduje odcinek autostrady w okolicy Mszany i Świerklan. Dlaczego u nas to ma się nie udać? - mówi Józef Dziendziel.

Trzeci projekt organizacji ruchu jest już opracowywany. Jak twierdzą w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w Żorach powstanie kilka bajpasów. Mimo dodatkowych robót inwestor zapewnia, że nie wpłynie to na tempo prac i nie opóźni daty oddania do użytku całego odcinka.

- Budowa ma być zakończona z początkiem 2011 roku - mówi Dorota Marzyńska z GDDKiA.
Barbara Kubica - POLSKA Dziennik Zachodni
Data: Czw Lis 20, 2008 5:29 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Drogowy
Odpowiedzi: 346
Wyświetleń 59848

Zobacz cały wątek

wrzucę do "ekologii"

Iwona Sobczyk2009-02-01, ostatnia aktualizacja 2009-02-02 09:03

28 marca o godz. 20.30 cały świat ma się pogrążyć w ciemności. O wyłączenie tego dnia świateł na godzinę apeluje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF. "Godzina dla Ziemi" jest wyrazem poparcia dla walki z nadmierną emisją dwutlenku węgla i globalnym ociepleniem klimatu. Już wiadomo, że do akcji przyłączą się Katowice.

Akcję "Godzina dla Ziemi" WWF organizuje po raz trzeci. Pierwsza edycja miała zasięg lokalny, światło zgasili wtedy na godzinę mieszkańcy Sydney. W minionym roku w akcji wzięło już udział około 50 mln ludzi na całym świecie. W tym organizatorzy liczą na dwa razy tyle.

- Zużycie energii elektrycznej przekłada się na poziom emisji dwutlenku węgla. To z kolei ma wpływ na proces globalnego ocieplania się klimatu. Polska jest jednym z największych emitentów dwutlenku węgla. Oczywiście, ta godzina nie powstrzyma zmian klimatycznych. To ma być raczej apel do polityków o prowadzenie zdecydowanych działań dla przeciwdziałania tym zmianom - wyjaśnia Agnieszka Sznyk z WWF Polska.

Akcja ma też wymiar edukacyjny. - Chcemy uświadomić, że każdy może pomóc. Wystarczy wpoić sobie nawyk wyłączania niepotrzebnego oświetlenia czy sprzętu zostawionego w stanie czuwania - dodaje Sznyk.

W "Godzinie dla Ziemi" biorą udział władze miast, firmy i prywatne osoby. Przedsięwzięcie popierają hollywoodzkie gwiazdy i wielkie koncerny. W tym roku światła w swoich domach wyłączą m.in. Nelly Furtado i Cate Blanchett. Jak rok temu zgaśnie oświetlenie rzymskiego Koloseum, opery w Sydney, najwyższego hotelu na świecie Burj Dubai w Dubaju, mostu Golden Gate w San Francisco.

W Polsce na godzinę w ciemności pogrążą się sklepy IKEA i oddziały banku Millennium. Rok temu oświetlenie publicznych budynków zdecydowały się wygasić tylko dwa polskie miasta - Poznań i Warszawa. Już w tej chwili wiadomo, że tym razem zgaśnie co najmniej 19 miast. W województwie śląskim udział zadeklarowały Częstochowa i Katowice. - Inne miasta gaszą najważniejsze dla siebie budynki, nie możemy być gorsi. Skoro to ma być gest symboliczny, to u nas zgaśnie Spodek - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

Przedstawiciele WWF przyznają, że nie są w stanie dotrzeć z oficjalnym zaproszeniem do wszystkich polskich miast. Liczą na to, że przykład stolicy Górnego Śląska skłoni pozostałe miasta regionu do poparcia inicjatywy. - Nie widzę problemu. Sosnowiec jest dobrze oświetlony, mamy co gasić. Może urząd miasta? - zastanawia się Grzegorz Dąbrowski, rzecznik Sosnowca.

Rybnicki magistrat jest bardziej ostrożny. - Prowadzimy szereg proekologicznych działań, a podświetlonych nocą budynków nie mamy wiele. Musielibyśmy się najpierw zapoznać ze sprawą i zastanowić - mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik Rybnika.

Do akcji może się przyłączyć każdy. - Apelujemy do restauracji i pubów, żeby zorganizowały 28 marca wieczory przy świecach. Podobną imprezę dla znajomych można zrobić u siebie w domu - zachęca Sznyk. Chętni powinni zarejestrować się na stronie internetowej akcji. Dzięki temu łatwo będzie oszacować, które z polskich miast najliczniej wsparło przedsięwzięcie.

Wszystkie informacje dostępne są na stronie
Data: Wto Lut 03, 2009 3:58 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Administracja i sprawy publiczne
Odpowiedzi: 43
Wyświetleń 4358

Zobacz cały wątek

BÓG STWORZYŁ DZIECI (I W REZULTACIE TAKŻE WNUKI)
Dla tych z nas, w których życiu są dzieci, czy ty własne czy też pod
postaciami wnuków, siostrzeńców,bratanków, czy uczniów, oto coś, co
sprawi, że zachichoczesz.
Kiedykolwiek twoje dzieci wymkną się spod kontroli, możesz się opanować
i przypomnieć sobie, że nawet wszechmoc Boga nie rozciągała się na Jego
własne dzieci.
Po stworzeniu nieba i ziemi Bóg stworzył Adama i Ewę.
I pierwsze, co do nich powiedział to:
"Nie róbcie tego!"
"Nie róbcie czego?" odpowiedział Adam.
"Nie jedzcie zakazanego owocu." powiedział Bóg
"Zakazanego owocu? Mamy zakazany owoc? Hej, Ewa... mamy zakazany owoc!!!!!"
"Nie ma mowy!"
"Jest mowa!"
"NIE jedzcie tego owocu!" powiedział Bóg.
"Dlaczego?"
"Bo jestem twoim Ojcem i tak powiedziałem!" odpowiedział Bóg
zastanawiając się dlaczego nie zaprzestał kreacji po stworzeniu słoni.

Kilka minut później Bóg zobaczył Swoje dzieci, jak robią sobie przerwę
na jabłko i naprawdę się zezłościł!
"Czy nie powiedziałem wam, że macie nie jeść tego owocu?" Zapytał Bóg.
"Yhm" odparł Adam.
"Dlaczego zatem zjedliście?" powiedział Ojciec.
"Nie wiem" odparła Ewa.
"To ona zaczęła!" powiedział Adam
"Wcale nie!"
"A wcale tak!"
"TO NIE JA!"

Gdy spotkało Go to od dwójki własnych dzieci, Bóg postanowił ukarać
Adama i Ewę i sprawić, by mieli własne dzieci. W ten zostały ustawione
raz na zawsze.

W CAŁEJ TEJ HISTORII JEST JEDNAK CIEŃ NADZIEI!

Jeżeli wytrwale i z miłością starałeś się przekazać dzieciom mądrość,
a one jej nie przyjęły, nie karz siebie.
Jeśli Bóg miał problemy z wychowaniem dzieci, dlaczego myślisz, że dla
ciebie miałaby to być bułka z masłem?

SPRAWY DO PRZEMYŚLENIA!

1. Pierwsze dwa lata spędziłeś ucząc je jak chodzić i mówić.
Następnych szesnaście spędzasz mówiąc im, żeby siedziały i milczały.

2. Wnuki to boża nagroda za to, że nie zabiłeś dzieci.

3. Matki nastolatków wiedzą dlaczego samice niektórych gatunków
zjadają swoje młode.

4. Dzieci rzadko przekręcają to, co mówisz. Tak naprawdę, to
powtarzają słowo w słowo to, czego nie powinieneś był powiedzieć.

5. Zabezpieczamy nasze domy przed dziećmi, ale one i tak jakoś się tam
dostają.

RADA NA DZIŚ:

Bądź miły dla swoich dzieci. Któregoś dnia wybiorą ci dom starców.

I WRESZCIE:
KIEDY NIE OPUSZCZA CIĘ NAPIĘCIE I BÓL GŁOWY, ZRÓB TO, CO NAPISANO NA
OPAKOWANIU ASPIRYNY: "WZIĄĆ DWIE TABLETKI" oraz schować się
"W MIEJSCU NIEDOSTĘPNYM DLA DZIECI"
Data: 05-04-2006, 08:51
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Chichotki
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń 2266

Zobacz cały wątek

Kochani Forumowicze !!!
Przytaczam to opowiadanie poniewaz mna ono bardzo wstrzasnelo. Caly czas zastanawiam sie i mysle ze tez czlowiek ktory podjal decyzje mial silna wiare. mala jak ziarnko gorczycy ale silna. Mam dola.....doszly do mnie niezbyt mile wiadomosci o mojej przyjaciolce walczy z bialaczka... prosze was pomodlcie sie za nia... Ona bardzo potrzebuje naszej modlitwy. pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie !

Most

Pewien człowiek pracował jak operator zwodzonego mostu. Kiedy podnosił most, przepływały pod nim barki, opuszczając go przepuszczał mknące po szynach pociągi. Pewnego dnia wziął ze sobą do pracy swego kilkuletniego jedynego synka. Gdy wykonywał swoje rutynowe czynności, jego syn bawił się na zewnątrz dyżurki. Wtem rozległ się dźwięk telefonu, który jak zwykle był zapowiedzią informacji o nadjeżdżającym pociągu. Szybko włączył urządzenie opuszczające most i właśnie wtedy usłyszał przeraźliwy krzyk swego syna. Gdy wyjrzał na zewnątrz, zobaczył, że jego noga uwięziona została w trybach maszyny, które powoli miażdżyły ją i wciągały do środka. W tej chwili usłyszał także sygnał nadjeżdżającego z oddali pociągu. W tak dramatycznej sytuacji miał jedynie dwie możliwości - opuścić lub podnieść most wybawiając syna od śmierci, ale skazując na nią setki pasażerów nadjeżdżającego pociągu.

Ojciec wybrał śmierć syna...

Kiedy pociąg przejeżdżał po moście, niektórzy ludzie uśmiechnięci machali mu rękoma na powitanie. On tymczasem stał zalany łzami, a jego serce przeszywał ogromny ból z powodu męki, w jakiej zginął jego jedyny, ukochany syn.

Kilka dni temu bezczynnie przechadzałem się po pewnym korytarzu. Czekałem na przyjaciół, którzy w każdej chwili kończyć mieli próbę swego zespołu. Z nudów przez zupełny przypadek podniosłem niewielką, gęsto zapisaną kartkę, która leżała na jakimś stole. Zacząłem czytać. Początkowo bezmyślnie, całkowicie odruchowo. Jednak już po kilku zdaniach zapomniałem o ludziach, na których czekałem. Po plecach przeszedł mi zimny dreszcz. Przebiegałem oczyma tekst, który rozpoczął ten felieton...

Kiedy skończyłem, zupełnie bezwiednie wsunąłem tę karteczkę do kieszeni spodni. Sądzę, że Was również bardzo to poruszyło. Zamyślony siedziałem na zimnych schodach w ciemnym korytarzu. I właśnie wtedy jak jeszcze nigdy dotąd znienacka dotarło do mnie, że przed dwoma tysiącami lat ktoś cierpiał w ten sam sposób. Ktoś utracił ukochanego syna, by także ratować ginących ludzi. Jego dziecko nie zginęło w trybach maszyny umożliwiającej unoszenie zwodzonego mostu. Umierało znacznie dłużej. Przybite kilkunastocentymetrowymi gwoździami do drewnianego krzyża.

Tamtego wieczora chyba pierwszy raz w życiu zupełnie świadomie zdałem sobie sprawę z cierpienia, jakie stało się przed wiekami udziałem Boga. Poświęcił swego syna, byśmy mogli żyć. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ta śmierć była konieczna, dlaczego nie można było rozwiązać tego inną drogą. Widocznie nie można było... Pan Jezus, kiedy chodził jeszcze po ziemi, wypowiedział takie słowa:

"Większej miłości nikt nie ma, nad tę, jak gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich"

I tak, jak powiedział, to uczynił. Zmarł przybity do krzyża za nasze winy. Także Twoje... Jego śmierć jest najlepszym dowodem na to, iż jest ktoś, kto Cię akceptuje i kocha.

Jeśli dotąd nie miałeś okazji, przyjmij go jako swego Pana i Zbawiciela. To nie jest trudne. Wystarczy mały krok. Naprawdę niewielki. Właśnie w tej chwili masz okazję podjąć najważniejszą decyzję swego życia. Nie bądź już więcej obojętny na tę miłość.
Data: Sro 14 Lut, 2007 23:04
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wiara
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń 1309

Zobacz cały wątek


Nie ma którędy wywozić ziemi z budowy A1
18.11.2008
Z placu budowy autostrady potężnymi samochodami ciężarowymi trzeba wywieźć miliony ton ziemi i gruzu. Fot. Agnieszka Materna

Władze miasta i lokalna policja odrzuciły już dwa projekty organizacji ruchu przygotowane przez austriacką firmę Strabag, która będzie budować ostatnią, środkową część śląskiego odcinka autostrady A1 z Bełku do Świerklan. Wykonawcy nie pozostanie nic innego, jak zbudowanie drogowych bajpasów i tras technologicznych, ale to znacza wyższe od zakładanych koszty budowy i prawdopodobnie dłuży czas robót.

W planie przedstawionym urzędnikom i policjantom firma proponowała zamknięcie dwóch dróg wojewódzkich, którymi każdego dnia przejeżdża kilkanaście tysięcy samochodów. Według projektu Strabagu, ul. Wodzisławska i Rybnicka miałyby być zamknięte przez ponad półtora roku!

- Nie do pomyślenia jest, żeby ciężarówki wożące setki ton różnych materiałów zniszczyły najważniejsze w mieście drogi - mówi Józef Dziendziel, pełnomocnik prezydent Żor.- Kierowcy musieliby wtedy nadkładać ok. 10 kilometrów, żeby dostać się z Żor do Rybnika. To niemożliwe - wtóruje mu Robert Noworyta z żorskiej policji.

Pracownicy służb komunalnych na wszelki wypadek stawiają już przy drogach dodatkowe znaki, które zakazują przejazdu samochodom o masie powyżej 3,5 tony. Wszystkie ulice w mieście są też skanowane specjalnym urządzeniem. Urzędnicy chcą dokładnie znać ich stan, żeby po zakończeniu budowy A1 wystąpić do wykonawcy z ewentualnymi roszczeniami za zniszczenia nawierzchni.

Środkowy odcinek autostrady od Bełku do Świerklan będzie miał 14 kilometrów. Prace pochłoną ponad 285 mln euro. Za te pieniądze wybudowane będą dwa węzły ze stacjami poboru opłat w Rowniu i Świerklanach oraz dwa miejsca obsługi podróżnych. Powstaną mosty (osiem) i wiadukty (trzy). A to oznacza, że z placu budowy wywieźć trzeba będzie miliony ton ziemi i gruzu.

- Nasz odcinek autostrady będzie budowany w kilkumetrowym wykopie. Wywożone będą gigantyczne zwały ziemi - mówi Tomasz Górecki, rzecznik żorskiego magistratu.

Żeby znaleźć drogi transportu materiałów Strabag nie będzie miał innego wyjścia, jak wybudować przy głównych drogach specjalne objazdy zwane bajpasami, a wzdłuż placu budowy poprowadzić drogi technologiczne.

- W taki sposób poradziła sobie firma Alpine, która buduje odcinek autostrady w okolicy Mszany i Świerklan. Dlaczego u nas to ma się nie udać? - mówi Józef Dziendziel.

Trzeci projekt organizacji ruchu jest już opracowywany. Jak twierdzą w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w Żorach powstanie kilka bajpasów. Mimo dodatkowych robót inwestor zapewnia, że nie wpłynie to na tempo prac i nie opóźni daty oddania do użytku całego odcinka.

- Budowa ma być zakończona z początkiem 2011 roku - mówi Dorota Marzyńska z GDDKiA.
Barbara Kubica - POLSKA Dziennik Zachodni
Data: Czw Lis 20, 2008 5:28 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Miasta regionu
Odpowiedzi: 110
Wyświetleń 14653

Zobacz cały wątek


Złomiarze rozkradają nieczynną stację benzynową
07.11.2008
Mieszkańcy Czerwonki domagają się likwidacji starej stacji benzynowej, która stoi na centralnym placu w mieście. Pusta stacja stała się bowiem głównym źródłem zarobku dla okolicznych złomiarzy, dla których metalowe i stalowe elementy stanowią najlepszy towar do sprzedaży. Ludzie boją się, że puste zbiorniki po paliwie, w których zbierają się niebezpieczne gazy, to tykająca bomba, która przy kolejnym ataku "złomiarzy" wybuchnie.

- Kiedyś często tu tankowaliśmy samochód, przy okazji wizyty w centrum miasta, ale teraz z dnia na dzień widać, że całe to miejsce niszczeje. Trzeba z tym coś w końcu zrobić - mówi Maria Szubert z Czerwonki. - Wiadomo, że takie opuszczone miejsce to spore zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, bo nigdy nie wiadomo, czy stacja została zlikwidowana dokładnie, czy czasem resztki paliw nie zostały gdzieś w ziemi - dodaje jej mąż Paweł.

Mała stacja benzynowa zajmowała kilkanaście metrów kwadratowych na placu w centrum Czerwonki. W lipcu tego roku została zamknięta. Jej właściciel, koncern Orlen, zabezpieczył drzwi i okna prowadzące do biura stacji, wymontował dystrybutory paliwa, a podziemne zbiorniki zabezpieczył betonowymi płytami. Większość stacji zbudowana była jednak z falistej blachy i teraz stała się łatwym łupem dla złomiarzy. - Coraz częściej słychać w nocy, jak przy stacji kręcą się ludzie i próbują wymontować jeszcze te elementy, które nadają się do sprzedania. Kilka dni temu do budynku zaczęli się włamywać złomiarze. Widać zdemontowane lampy, wybite szyby i inne dewastacje. Najgroźniejsze są jednak puste zbiorniki po paliwie, które są groźniejsze niż pełne. Byle iskra może tam spowodować eksplozję - mówi nam pan Józef, który mieszka w najbliższym sąsiedztwie stacji.

Urzędnicy z Czerwonki tłumaczą, że póki co ze zlikwidowaną stacją niewiele mogą zrobić. - Nie jesteśmy jej właścicielami bo ona należy do koncernu paliwowego. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to poinformować nadzór budowlany o tym, że budynek stanowi ryzyko dla mieszkańców i przechodniów. Nadzór może wymusić na właścicielu remont lub zabezpieczenie obiektu - mówi Grzegorz Wolnik, zastępca burmistrza Czerwonki-Leszczyn. Mieszkańcy okolicznych domów i bloków podkreślają, że miejsce, które miało stać się wizytówką gminy, dziś z powodu niszczejącej stacji odstrasza swoim wyglądem.

- Najlepiej, gdyby zlikwidowali to straszydło, a w jego miejscu zasadzili krzewy ozdobne, ustawili kilka ławeczek. Wtedy miasto w końcu miałoby się czym pochwalić a i z naszych okien rozciągałby się lepszy widok niż ten, który obecnie mamy - mówi Irena Słoniowska.

Jak udało nam się ustalić, podobny pomysł zrodził się także w głowach czerwieńskich urzędników. - Chcemy na tym centralnym placu zbudować rynek z prawdziwego zdarzenia. Złożyliśmy już nawet ofertę kupna tego terenu na którym stoi stacja, albo proponujemy zamianę działki, na inną, gdzieś na obrzeżach Czerwonki. Póki co nie dostaliśmy od Orlenu odpowiedzi na nasze zapytanie, więc jeszcze trochę musimy poczekać - mówi burmistrz Wolnik.

Barbara Kubica - POLSKA Dziennik Zachodni
Data: Czw Lis 13, 2008 1:35 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Miasta regionu
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń 1274

Zobacz cały wątek

Kościół p.w. Miłosierdzia Bożego ul.Radzymińska 1. 11 października środa godz.19 (wstęp wolny)

Autor przedstawi prawie wyłącznie nowe, nie pokazywane wcześniej fotografie z towarzyszeniem muzyki organowej,
m.in. J.S.Bacha i Arvo Pärta

Pokaz, zorganizowany z okazji Dnia Edukacji Narodowej, odbędzie się w Kościele p.w. Miłosierdzia Bożego (ul.Radzymińska 1) 11 października, w środę, o godz.19 (wstęp wolny).
Autor przedstawi prawie wyłącznie nowe, nie pokazywane wcześniej fotografie z towarzyszeniem muzyki organowej, m.in. J.S.Bacha i Arvo Pärta.
Cezariusz Andrejczuk pracował nad cyklem „Obrazy znad Narwii i Biebrzy” 8 lat. Mimo, że zdjęcia powstały na Podlasiu, mają uniwersalny wymiar, są niezwykłą, kreacyjną wizją rzeki magicznej, nieskażonej cywilizacją, nieujarzmionej i fascynującej. Pozwalają wyobrazić sobie, jak wyglądał pejzaż Europy Środkowej przed wiekami, są archetypowym obrazem przyrody funkcjonującej w innym niż ludzki wymiarze czasu. Pokazują to, co w Naturze najważniejsze - ruch, życie, przemianę; pozwalają odczuć jej duchowość i tajemnicę. Przy tym wszystkim są kunsztownymi obrazami, wywołującymi powszechny zachwyt swoimi walorami plastycznymi.
W pierwszej części pokazu, zatytułowanej „Narew i Biebrza z nieba”, zobaczymy zdjęcia lotnicze, głównie z Narwiańskiego Parku Narodowego, jednego z najbardziej pierwotnych i najtrudniej dostępnych obszarów w Polsce. Labirynt koryt i odnóg rzecznych pokazany z lotu ptaka w formie plastycznych, na wpół abstrakcyjnych obrazów, pozostawi niezapomniane wrażenie. Na wielu zdjęciach ujrzymy jedno z najpiękniejszych, najrzadszych i najbardziej ulotnych zjawisk w przyrodzie - opary nad rzeką o świcie. Jak wyglądają z wysokości 300 metrów w czerwonych promieniach wschodzącego słońca można sobie tylko wyobrazić – lub zobaczyć na pokazie „Narew i Biebrza z nieba”. Autor przypomni też niezwykłe zdjęcie klucza żurawii lecących w czerwonych oparach nad Narwią w pobliżu Tykocina, znane z albumu „Polska w obiektywie National Geographic” i z podróżującej właśnie po kraju wielkiej wystawy plenerowej „Ostatnie takie miejsca na Ziemi” . Zdjęcie to wykonane zostało z motolotni pilotowanej przez Macieja Maciejewskiego. On i inni białostoccy piloci: motolotni - Jerzy Grabowski oraz balonów - Andrzej Ćwikła i Tadeusz Bohojło są współautorami wszystkich zdjęć lotniczych Andrejczuka. Bez ich niezwykłego oddania sztuce fotograficznej polska fotografia przyrodnicza nie osiągnęłaby poziomu "Narwi i Biebrzy z nieba".
Druga część pokazu, zatytułowana „Emanacje”, przedstawi nowe oblicze twórczości fotograficznej Cezariusza Andrejczuka. Dwa lata temu autor wynalazł grupę nowych, eksperymentalnych technik fotograficznych, polegających na rejestracji przez długi czas nieruchomych obiektów (drzew, gałęzi, liści) aparatem znajdującym się w ruchu. Efektem są niezwykle malarskie obrazy, olśniewające feerią barw i kształtów. Mają przy tym głębszy wymiar – przekraczając banalną dosłowność świata stają sie pomostem miedzy tym, co znane, a tym, co przed nami ukryte. Ujawniają podskórne, tajemnicze wibracje Natury. Są jakby odbiciem absolutu; nie można zobaczyć piękna i doskonałości wprost, dostępne są jedynie ich emanacje...
Pokaz obrazów fotograficznych Cezariusza Andrejczuka przenikających się na dużym ekranie, we wnętrzu Sanktuarium Miłosierdzia Bożego skąpanym w granatowej poświacie, z potężną, wszechobecną muzyką kościelnych organów to wydarzenie artystyczne dużej rangi.
Data: Sro 04 Paź, 2006 07:16
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Łyk kultury
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń 936

Zobacz cały wątek

No to ciąg dalszy Fox Gate.

Na wstępie podziękowania dla Pani Redaktor Agnieszki Moskaluk oraz Redaktor Naczelnej Pani Hanny Kaup za to, że nie odrzuciły tematu, w przeciwieństwie do lokalnego dziennika (nie będę pisała jakiego), jako temat, tu cytat z tegoż właśnie:" niegazetowy".

Teraz artykuł z dzisiejszej Ziemi Gorzowskiej (sorry, że w jpg-u, ale nie miałabym siły wklepać całości, tym bardziej, że swoje zamierzam dodać )

I lecę:

Pierwsze pytanie, jakie mi się nasuwa - po raz kolejny zresztą - kogo powiadamiać o takich sprawach? Mało sympatyczny pan Jagódka (powiatowy lekarz weterynarii w Gorzowie) twierdzi, że należało powiadomić ich, czyli Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Przypomnę zatem, że ów inspektorat pracuje w godzinach 7-15 (najprawdopodobniej) i o godzinie, o której został znaleziony padły lis nikt telefonu by nie odebrał. Ale nic to, zadzwoniłam do tegoż inspektoratu z pytaniem kogo powiadamiać: panie odbierające telefon najpierw ze sobą dyskutowały i jedna do drugiej rzekła, że Poraja, po chwili dyskusji między sobą usłyszałam, że jednak nie, powinnam powiadomić ich. Na pytanie czy mają całodobowy czynny telefon, by o takich przypadkach móc zgłaszać na bieżąco - usłyszałam, że nic się nie stanie, jak zadzwonię dnia następnego w godzinach pracy inspektoratu. Tak więc gdyby to był piątek po południu musiałabym czekać z tą informacją do poniedziałku rana. To po pierwsze.

Po drugie - czy panu Jagódce nie wystarczy, że została powiadomiona policja, firma, która powinna (!) wywiązywać się z umowy i padłe zwierzęta zbierać oraz weterynarz naszego psa, który miał swoją drogą powiadomić o tym powiatowego weterynarza?! To może zaproponuję panu Jagódce taki układ - ja będę zbierała te padłe zwierzaki, po co angażować w to wszystko aż tyle różnych osób i instytucji?
Pomijam już fakt, że pan Jagódka mógłby sobie podarować ironię, bo zapewniam, że jesteśmy na Kanale Ulgi codziennie, prawie zawsze dwa razy dziennie, od dwóch i pół roku i to był pierwszy przypadek spotkanego tam lisa. Nie muszę chyba dodawać, że lis na pewno nie ożył, po tym, jak padł i nie poszedł się utopić z żalu?
Jeśli chodzi o to, czy jest to obrzydliwe - obrzydliwe to jest olewanie nas, mieszkańców.

Najważniejszym jednak aspektem w tej całej historii jest fakt, że przedstawicielka firmy Poraj bezczelnie nas oszukała! Twierdziła bowiem, że dostarczyła lisa do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, że ma wyniki i wszystko jest w porządku. Niestety, innego zdania jest pani doktor z Powiatowego Nadzoru Weterynaryjnego, która po prostu żadnego lisa do badania nie otrzymała, więc nie można twierdzić, że wszystko jest w porządku!
Więc kolejne pytanie - za co Poraj bierze pieniądze od Miasta (bo domyślam się, że ma podpisaną umowę z miastem na tego typu usługi i nie robi tego charytatywnie)? Za bezczelne wprowadzanie mieszkańców w błąd? Z premedytacją? Za niewywiązywanie się z obowiązków? Czy za co?!

Ręce opadają, naprawdę.

Przy okazji - mamy liche prawo, skoro, o ile dobrze kojarzę, firma Poraj była zamieszana w aferę korupcyjną z panią ogrodnik miejską (bodajże właściciel przyznał się do wręczenia łapówki - news z i w dalszym ciągu ma prawo przystępować do przetargów...

Na koniec - z przymrużeniem oka - co to takiego temat "niegazetowy", a jaki z kolei jest "gazetowym"? I dlaczego dla jednych jest "niegazetowy" a dla innych jak najbardziej "gazetowy"?

PS Lis ożył i wyszedł na brzeg, po czym wyzionął ducha. Znowu. Ale jest bez numerów rejestracyjnych, więc może to ten siedemnasty z kolei.
Data: Czw 02 Lis, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 20
Wyświetleń 4522

Zobacz cały wątek

Cytat: "słupkowy" problem w Sosnowcu, najlepiej zobaczyć materiał video na TVS

Miasto słupkiem stoi
Maciej Wąsowicz, 2008-09-06 00:00

Kto choć raz szedł ulicą Modrzejowską w Sosnowcu ten wie, że miasto to nie tylko ławeczki, chodniki i śmietniki. Sosnowiec bowiem słupem stoi. A właściwie dziesiątkami, setkami i tysiącami metalowych słupków, które po dekadzie od zainstalowania radni chcą zmieść z powierzchni ziemi.

Pomocne w pracach budowlanych, usłużne dla zmęczonych pracą, dobre do zabawy i wychwytywania nieczystości. W życiu jak w reklamie. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. - Gdyby zliczyć liczbę słupków w całym mieście ustawionych, to myślę, że może być nawet przewaga liczby słupków nad liczbą mieszkańców - stwierdza Arkadiusz Chęciński..

Arkadiusz Chęciński razem z innymi radnymi PO walczy o usunięcie słupków, które jego zdaniem do centrum Sosnowca pasują, jak pięść do nosa. - Może to i kiedyś była dekoracja, ale teraz? Stoją, bo ktoś założył - mówi Stefania Gwiazda.

Stoją, a za sprawa radnych PO, dyskusja na temat ich bezużyteczności, z ulic przeniosła się na urzędowe salony. - Spokojnie analizujemy, podejmiemy być może, a jestem przekonany na pewno, że trafne decyzje - stwierdza Wlhelm Zych.

Wiceprezydenckiego podejrzenia graniczącego z pewnością obawiają się zwykli mieszkańcy, bo tych decyzja o opleceniu centrum miasta szczelnym kordonem słupków, boli każdego dnia. - Szłam, patrzyłam na wystawy i uderzyłam w słupek - mówi Izabela Kolasa.

Słupek przemnożony przez sztuk kilka, czy kilkanaście potrafi sprawić ból nie tylko przechodniom. O bezproblemowej jeździe mogą mówić zmykający przed policją rowerzyści, ale nie strażacy, którzy dość często interweniują w okolicach ulicy Modrzejowskiej. - Kiedy jednostki są już na miejscu i tam działają, w tym momencie dojazd innych służb jest utrudniony - stwierdza Przemysław Sołtysik, JRG Sosnowiec.

I te argumenty władza podobno też bierze pod uwagę. Lecz nie tylko bezpieczeństwo i wygoda się liczy, ale też estetyka, której ponoć słupki centrum miasta dodają. - Słupki tworzą jakiś spójny układ urbanistyczny - uważa Wilhelm Zych.

I racja, bo czego jak czego, ale spójności i konsekwencji sosnowieckim słupkom odmówić nie można.



Nie rozumiem tego dlugawego artykulu o niczym.
Jedyna funkcja slupkow, metalowych czy kamiennych, mniej czy bardziej estetycznych, jest uniemozliwienie parkowania samochodom na chodniku, calkowicie czy tez czesciowo.
Takie slupki sa nieodlacznym elementem pejzazu miejskiego w calym cywilizowanym swiecie, w ktorym juz dawno stracono zludzenia co do obywatelskiej postawy ogolu kierowcow.
Tam gdzie maja przejezdzac pojazdy uprawnione slupkow albo w ogole sie nie stawia albo sa one manewrowalne.
Ten "spojny uklad urbanistyczny" i "szlam i uderzylam w slupek" to glupotki piszacego artykul.
Data: Nie Wrz 07, 2008 7:47 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Przestrzeń publiczna
Odpowiedzi: 262
Wyświetleń 25086

Zobacz cały wątek

Lipiec w HD w Cyfrze+

Wybrane propozycje spośród tych, które w lipcu w CYFRZE+ obejrzeć można w wysokiej rodzielczości.

Canal+ Film HD

- 16 PRZECZNIC (16 Blocks) - sensacyjny, Niemcy/USA, 2006, reżyseria: Richard Donner, występują: Bruce Willis, Mos Def, David Morse - niedziela 1 lipca

- DELIKATNA (Frágiles) - horror/thriller, Hiszpania, 2005, reżyseria: Jaume Balagueró, występują: Calista Flockhart, Richard Roxburgh, Elena Anaya,
Gemma Jones – piątek 6 lipca

- ANGEL-A (Angel-A) - komediodramat, Francja,2005,reżyseria: Luc Besson, występują: Jamel Debbouze, Rie Rasmussen, Gilbert Melki – sobota 21 lipca

- DECYDUJĄCA GRA (End Game) - thriller, Niemcy/Kanada/USA, 2006, reżyseria: Andy Cheng, występują: Cuba Gooding Jr., James Wood, Angie Harmon – poniedziałek 23 lipca

CANAL+SPORT HD

Od 27 lipca w CANAL+ Sport HD widzowie będą mogli oglądać rozgrywki polskiej ekstraklasy piłkarskiej. W wysokiej rozdzielczości prezentowane będą wszystkie mecze realizowane przez stację na żywo. Oznacza to, że w nadchodzącym sezonie widzowie zobaczą w jakości HD blisko 100 spotkań. Sfinalizowana właśnie inwestycja w wóz transmisyjny dostosowany do standardu HD pozwoli CANAL+ jako jednej z nielicznych europejskich telewizji prezentować kibicom rodzimą ligę w wysokiej rozdzielczości. Nowy wóz będzie obsługiwał także część transmisji z zawodów żużlowych.

NATIONAL GEOGRAPHIC CHANNEL – ZAJRZYJ GŁĘBIEJ

Katastrofy w przestworzach
Seria programów poświęconych katastrofom lotniczym, przybliżająca historie ich uczestników lub ofiar. Rekonstrukcje wydarzeń, archiwalne materiały, zeznania świadków – widzowie będą mogli niemal doświadczyć tego, co działo się tuż przed kluczowym
momentem katastrofy. Dokumentaliści w najdrobniejszych szczegółach przyglądają się temu, co wydarzyło się w powietrzu i na ziemi,
starając się dociec przyczyn każdej tragedii.
Od 2 lipca

Oceaniczne przygody Cousteau
Jean Michel Cousteau i jego załoga zabiorą w podróż dookoła świata.Pokażą miejsca, w których brak oznak cywilizacji. Cousteau wraz z ekipą będzie podziwiać zapierające dech w piersiach krajobrazy oraz pozna gatunki zwierząt ,które można zobaczyć jedynie w ich naturalnym środowisku, gdyż w przeciwnym razie zabiłoby je zanieczyszczenie. Podąży śladami wali szarych, zwierząt, którym od dawna grozi wyginięcie. Droga będzie wiodła z Baja California aż do morza Beringa. Trasa migracji tych zwierząt jest najdłuższa i zarazem najbardziej zanieczyszczona przez człowieka. Film zawiera niezwykłe ujęcia realizowane
zarówno pod wodą, jak i nad jej powierzchni.
Od 7 lipca

Śmiercionośna dwunastka
Australia jest domem nieprzebranego mnóstwa stworzeń. Przemierzają one kontynent od wielu tysięcy lat. Tuzin spośród nich – ssaki, owady, stawonogi – to niezwykle skuteczne drapieżniki. Poznamy je dobrze w ich naturalnym środowisku. Zajrzymy tam, gdzie żyją:
od malowniczych pustyń po wybrzeża, od wielkich lasów po małe podwórka. W kolejnych odcinkach poznamy śmiercionośne dwunastki pozostałych kontynentów.
Od 9 lipca

Czysta nauka
Któregoś dnia ludzkość być może będzie zmuszona opuścić Ziemię. Dokumentaliści badają wyzwania, które staną przed nami, gdy wreszcie udamy się w podróż do gwiazd. Jak to się stało, że na Ziemi pojawiło się życie? Zamieszkuje ją mnóstwo przeróżnych jego form. Mają bardzo różne potrzeby, a jednak coś pozwoliło im przetrwać na jednej, wspólnej planecie.
Od 15 lipca

Źródło: Cyfra+
Data: 2007-07-01, 08:52
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: CYFRA+
Wyświetleń 484